Archiwum 16 maja 2004


maj 16 2004 jak głos mnogich wód...
Komentarze: 1

 

Gorejący krzak

 

Z dala od zgiełku nad bezmiernym oceanem

Łowię spokój płynący z modlitw

Zatapiam się w strumieniu ciszy

Bezszelestnie sączącej się od wrót nieba przez serce w głąb duszy

 Pośrodku wszechświata... Wiem, że nie jestem sam

...

Abym mógł pojąć najbardziej oczywistą ze spraw

Musiałem dotrzeć do kresu - zsunąć się na samo dno

I kiedy myślałem, że to już koniec...

Pojąłem, że... On tam ze mną był

Sprawił, że ustał we mnie gwar i ucichł wszelki szept

W ożywczym tchnieniu niepojętej Obecności

Stałem się na nowo dzieckiem

Gotowym otrzymać wszystko od Życia

 Szczęście bez końca

...

Porzuciłem wyniosłość swojego wieku

Zrozumiałem, jakim darem jest dla mnie istnienie

 Kiedy rankiem nie ma we mnie sił

Kiedy czuję, że nie jestem w stanie o własnych siłach wstać

Czuję, że to On sam we mnie dźwiga mnie

Czuję, że On każdego dnia zmartwychwstaje we mnie a z Nim i ja

Po to upadł abym ja mógł stać

...

Otworzyłeś przede mną nieznany świat

Otworzyłeś mi uszy abym usłyszał Twój szept -

Jak głos mnogich wód

Nauczyłeś patrzeć i widzieć - ujrzałem innej głębi świat

 Pośrodku wszechświata... Wiem, że nie jestem sam

 Zewsząd otaczasz mnie

Zamykam oczy i spoglądam w głąb samego siebie

Niżej i niżej aż na samo dno...

Gdzieś głęboko wewnątrz mnie

Twoja święta góra a na niej gorejący krzak

Znak Twojej obecności

Na wielkiej pustyni wśród skał

Zieleń Twojego przebywania

I wszędzie mój krzyk zachwytu rozrywający ciszę

Mknie poprzez niekończący się tajemniczy świat

W którym byłeś, jesteś i trwasz

W którym dzięki Tobie jestem i ja

Z dala od zgiełku...

 

BLOODFLOWERS

 

bloodflowers : :