Archiwum 05 maja 2003


maj 05 2003 z sobą samym spotkać się...
Komentarze: 4

 

Pośród okruchów drobnych

 

 Nie szukam rzeczywistości – stwarzam ją sam...

 

Pochylam się pod ciężarem własnego istnienia

 Wydrążony przez niepewność od wewnątrz jak spróchniały drzewa pień

W dziwactwach codzienności – odsunięty od światła

Zepchnięty w cień cienia

Smagany przez wiatry przeciwności

Pochylam się z drżeniem...

 Odnajduję na ziemi szczątki tego, co kiedyś stanowiło moją twarz

Zanurzam dłonie we krwi cieknącej z wielu żywych ran

Słodka woń przelanej krwi obezwładnia mnie

Chyba rzeczywiście upłynęło wiele lat

Nie pamiętam rysów twarzy w snach pojawiających się

Zapominałem tego, po czym często płyną łzy

Pośród okruchów drobnych

Jak po przebudzeniu się z długiego snu

Wysiłkiem woli zapamiętując jego treść

Staram się odnaleźć w tym sens

Nocami błądzę po bezkresach istnienia

Zapuszczam się coraz głębiej i głębiej

Grzęznąc w żółtym błocie blasku księżyca

Staram się uchwycić coś trwałego

Opadając w czerń nocy staram się znowu i znowu...

 Z księżycem wchodzę w spór

 Mimo to chcę i mogę trwać

Objęci możemy unieść cały świat...

Każda nowa myśl zwilżona wspomnieniami...

Pamiętam dzień

Kolorowej beztroski w spojrzeniach gwiazd

W oku błysnęła jedna łza na szczęście...

Na szczęście tylko jedna

Odeszła w zapomnienie ponad wszystko ukochana

Bez nadziei, bez przebaczenia, bez powrotu

Ukochana z daleka we wspomnieniach

Kiedy wreszcie wyludnią się miasta przygnębienia

Więdnące w smutku wraz z innymi miastami

Odejdą mieszkańcy kraju łez i wiem, że nadejdzie ten czas

Kiedy przeminą martwe twarze zastygłe w smutku dni

Nadejdzie dzień...

W którym ktoś szalony zaufa słowom poety

Nadejdzie dzień...

Kiedy poskładam szczątki tego, co kiedyś stanowiło moją twarz

Nadejdzie dzień...

BLOODFLOWERS

bloodflowers : :